niedziela, 2 marca 2014

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu: czyli przegląd misji "DIETA"

Upłynęły prawie dwa miesiące od posta o postanowieniach noworocznych i rozpoczęciu walki z nadmiarami. Czas na przegląd efektów.

 

 

Postanowiłam podejść do tematu logicznie i na serio. Trzymam się głównych założeń- woda, 1000 kcal dziennie (styczeń), 1200 kcal dziennie (luty), regularne treningi (ok 5-6 razy w tygodniu), więcej warzyw, owoców, mniej słodyczy, zero alkoholu, białego pieczywa i obżarstwa.
Mimo że wszystkie te zmiany wydają się dość drastyczne- w praktyce wcale nie są złe.
Kalorie pomaga mi liczyć waga kuchenna i dwie strony w internecie:
  • Witryna FitWit.pl to po prostu wirtualny kalkulator kalorii, który bardzo ułatwia sprawę, bo nie trzeba wszędzie biegać z notesikiem ;)
  • Druga strona to portal IleWazy.pl, gdzie w razie nie posiadania wagi kuchennej łatwo można przeliczyć sobie kaloryczność zjadanych posiłków. Strona też posiada opcję kalkulatora kalorii, i ma dość bogatą bazę danych.
Jeśli chodzi o zestawy ćwiczeń to najczęściej (na tygodniu) wykonuję TEN zestaw, na weekendy zaś wybieram zestawy bardziej siłowe niż cardio (np TEN z Jilian, którą uwielbiam :)). Do tego marsz do pracy i z powrotem od poniedziałku do soboty (ok 4 km w jedną stronę, czyli ok 45min). Drogę do pracy umila mi piękna pogoda i Ed Sheeran, więc nawet nie odczuwam tego dystansu :)

Zmiana nawyków żywieniowych wcale nie okazała się być tak strasznym wyrzeczeniem jak się spodziewałam, zwłaszcza, że dzięki metodzie liczenia kalorii jem co chcę, ale w odpowiednich ilościach!.

Po pierwszym miesiącu spadki w rozmiarach były znaczne:
-1cm w bicepsie
-4cm w biuście
-7cm  w pasie
-7cm w biodrach
-3cm w udzie
Waga pozostała bez zmian. Kolejne mierzenie i ważenie mam za tydzień, ale już nie spodziewam się spadków po 7cm. Liczę na ubytek wagi i kolejnych, małych centymetrów :)
Na razie mam zamiar wytrwać przy takim trybie życia. Czuję się lepiej, centymetry lecą, zauważyłam poprawę stanu skóry, włosów i paznokci, a moja cudowna sukienka czeka w szafie na odpowiednią okazję. Walczę dalej i trzymam kciuki za wasze spadające kilogramy!!!.  
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz