Rzadko zdarzają mi się fascynacje absolutne, muzyka taka, która wchłania, która wyraża ten ciężar noszony ze sobą i zbierany po kropelce codziennie do pucharu goryczy. Dlatego jako człowiek z głową w chmurach potrzebuję ucieczki- uciekam do "Władcy pierścieni", do kina, książek a ostatnio do Eda Sheerana, do muzyki, którą czuje się w sercu, opuszkach palców...
Nie potrafię nawet opisać co ten jego głos robi z moimi myślami, wnętrznościami i w sumie całą moją całością. Generalnie uwielbiam męskie wokale (chyba kiedyś zrobię top 10 męskich głosów ;)), a jeśli chodzi o Eda Sheerana, to sami
posłuchajcie, a potem...
A nie mówiłam...człowiek- muzyka :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz