czwartek, 27 marca 2014

Pycha: czyli jeden z moich licznych talentów- pisarstwo (fragment 3)

Część 1, Rozdział 1 (fragment 3)

  Jesień rozpanoszyła się po świecie na dobre. Deszcz padał prawie codziennie, plac treningowy zamienił się w treningowe bajoro, a płonące wszędzie kominki nie dawały rady osuszać wszystkich ubrań do następnego poranka.
- W taką pogodę rdzewieją nie tylko miecze, ale i kości- westchnął Cahan wpatrując się w zamglony horyzont widoczny z okna.
- Fergal ma teraz używanie. Przy takiej aurze nowicjusze zmuszeni są do ćwiczenia intelektu a nie tylko mięśni- odparł Devin, nie odrywając wzroku znad czytanej księgi.
- Fergalowi dobrze zrobi powrót do pracy. Od prawie tygodnia przesiadywał w pokojach uzdrowicieli przy łóżku tej małej, nie robiąc zupełnie nic poza tym.
- Tak- westchnął Davin. On przesiadywał z chorą a ty po kątach gapiłeś się w ten medalion jak zahipnotyzowany. 
Cahan ze zdumieniem odwrócił się do przyjaciela.
- Nie myśl, że nie zauważyłem- rzekł Devin. Zamiast po prostu pomówić z Fergalem, pogrzebać w książkach i w zwojach ty wolisz gapić się w kawałek złota.
- Z ksiąg i zwojów nie dowiem się niczego, czego już bym nie wiedział o tym medalionie- odparł szorstko Cahan. To nasz symbol, znak naszych bogów, jest wypalony latami treningów i nauki w naszych głowach i sercach!. Który fragment tej wiedzy jest mi jeszcze obcy?!
Devin westchnął i odwrócił księgę, którą czytał w stronę przyjaciela.
- Znaczenie i symbolika medalionu nie są ci obce- to fakt, ale czy zastanawiałeś się głębiej nad tym dokładnie egzemplarzem?. Złoty medalion z trzema onyksowymi krukami to nie lada błyskotka, a na dodatek noszona przez jednego tylko człowieka naszego zakonu- Wielkiego Mistrza Ardala "Niedźwiedzia".
Cahan spojrzał na rycinę w księdze przedstawiającą  potężnie zbudowanego mężczyznę z bujną, rudą brodą i ogromnym mieczem na którym się wspierał. Czarny płaszcz na jego ramieniu spięty był złotą broszą z trzema krukami.
- To spinka Devinie.
- A jesteś pewien, że rzecz, którą ty nosisz w kieszeni jest medalionem?. Może igła odpadła i spinka stała się wisiorem?
 Cahan wyciągnął z kieszeni medalion i odkładnie go obejrzał. Patrzył na ten przedmiot w każdej wolnej chwili, znał już każdą ryskę i każde zgięcie w misternie wykonanej pracy. Nie spodziewał się zobaczyć nic nowego- a jednak tak się stało. Dwa małe otwory z tyłu medalionu mogły być kiedyś miejscem gdzie zamocowana była igła do spinki.
Zdumiony spojrzał na Davina wygodnie siedzącego w fotelu z wyrazem satysfakcji na twarzy.
- Ardal "Niedźwiedź"... Mam już dość tych zagadek Davinie. Co z tą małą? Obudziła się?. Trzeba ją w końcu zapytać o to i owo. Wstawaj i zetrzyj ten głupi uśmiech z twarzy. Idziemy.
Cahan energicznym krokiem ruszył do pokoi chorych. Pędząc przez dziedziniec wpadł na otulonego w płaszcz Mistrza Bevana. 
- Koniec tego leniuchowania w bibliotece!. Zwołaj wieczorną musztrę! Nie obchodzi mnie ile łóżek zapełnią jutro chorzy! Deszcz jest darem bogów!, a ci nie mają litości!
Zdumiony Bevan nie zdążył nawet się odezwać, gdy Mistrz Cahan już wchodził do przedsionka u uzdrowicieli.
- Co go ugryzło?- zapytał Davina.
- Duma. Lepiej zwołaj tą musztrę. Trochę deszczu i chłodu nikogo nie zabije- przynajmniej taką mam nadzieję.- Westchnął i ruszył w ślad za Wielkim Mistrzem,
Ledwo przekroczył próg pokoi uzdrowicieli uderzył go duszny zapach ziół i gorące, w prost parne powietrze. Merritt już cicho rozmawiał z Cahanem. Obaj stali nad siedzącą na łóżku małą postacią. Głowę miała ukrytą pod białym płótnem i pochylała się nad miską pełną naparu z ziół.
- Możesz z nią porozmawiać po inhalacji. Jest już prawie zdrowa, choć nie wiele mówi. w zasadzie rozmawia tylko z Fergalem...
- Przy delikatności jaką ma nasz Wielki Mistrz- myślę, że mała zechce porozmawiać i z nami- wtrącił się Davin.
- Ida zabierze napar za jakiś kwadrans. Do tego czasu możecie poczekać tu lub w bardziej przewiewnym przedsionku.
Cahan rzucił szybkie spojrzenie na skuloną nad miską postać.
- Poczekamy tutaj.
Obaj usiedli na ławie na przeciw łóżka i patrzyli jak płótno podnosi się z każdym wdechem i opada z wydechem. Widzieli szczupłe ręce obejmujące drewnianą miskę. I czekali w ciszy.  
Po niewiarygodnie długim kwadransie pojawiła się w końcu Ida. Na widok dwóch gości zdumiała się, ale bez słowa zabrała napar, podała dziewczynce suchy ręcznik i pomogła wejść pod koce. 
Kiedy drzwi się za nią zamknęły w pokoju znów zaległa cisza. Dwaj mężczyźni wpatrywali się w drobną twarz o szmaragdowo zielonych oczach, otuloną burzą rudych włosów, które w blasku kominka wydawały się płonąć.
Ona z kolei patrzyła na nich zupełnie bez lęku, za to z ciekwaością, i kiedy w końcu cisza zaczęła jej ciążyć bardziej niż ich obecność odezwała się.
- Dzień dobry.- głos miała pewny i przyjemnie brzmiący, dość stanowczo mącący panujące milczenie.
- Witaj.- pierwszy odezwał się Davin.
- Jestem Mistrz Davin, a to jest nasz przywódaca, Wielki Mistrz Cahan. Chcielibyśmy przywitać cię w naszym zakonie- o ile wiesz gdzie się znajdujesz...
Dziewczynka rezolutnie skinęła głową i patrząc prosto w oczy Davinowi odpowiedziała:
- Tak, wiem gdzie trafiłam. Witaj Wielki Mistrzu Cahanie i ty, Mistrzu Davinie. Zaszczytem jest was poznać. Mam na imię Aida i mam dziesięć lat. Chciała bym tu zostać, o ile mi panowie pozwolicie i walczyć w imię Wielkiej Morrigan-  tu nieśmiało spuściła wzrok.
Davin siedział oniemiały z otwartymi ustami. To zdecydowanie nie jest pierwsza lepsza żebraczka, czy złodziejka. Sposób mowy i ta pewność w spojrzeniu były jak rażenie piorunem.
Tym czasem Cahan zmierzył ponurym, surowym spojrzeniem dziewczynkę.
- Aido. Skoro wiesz, gdzie trafiłaś, to znaczy, że wiesz, że to nie miejsce dla dziewczynek takich jak ty...takich...
-słabych?, chudych?, delikatnych? zapewniam cię Wielki Mistrzu, że taka nie jestem! Jestem silna jak..., jak niedźwiedź!!!
Cahan wymacał medalion w kieszeni i wyjął go.
- Skoro o niedźwiedziach mowa... Wiesz coś na ten temat?- zapytał wznosząc medalion w górę, tak by mogła go wyraźnie zobaczyć.
Oczy dziewczynki urosły jak spodki. 
- Papa!. Oddaj mi to złodzieju!- krzyknęła i rzuciła się przez łóżko w stronę błyskotki.
Wielki Mistrz porwał medalion i gwałtownie wstał. Dopiero teraz Aida mogła zobaczyć, że kiedy chce, Cahan jest rosłym i dobrze zbudowanym mężczyzną, górującym nad każdym. Spłoszona skuliła się na łóżku, i nie patrząc już na żadnego ze swoich gości powiedziała.
- Medalion to rodzinna pamiątka. Należał do dziadka, potem do ojca, teraz jest mój. Proszę cię Wielki Mistrzu oddaj mi go. Jest mój.
Davin podrapał się po brodzie w zamyśleniu. 
- Ardal "Niedźwiedź" był Wielkim Mistrzem, miał jednego syna, Donovana, ale on strasznie chorował...
- i leczono go w wiosce, gdzie pokochał moją mamę, i został moim ojcem- dokończyła za niego Aida.
- Jestem jak mój ojciec- dobra i cierpliwa, ale też jak mój dziadek- wytrzymała i silna jak...
- Tak, tak..., wiemy- jak niedźwiedź- uciąl jej Cahan.
- Zapamiętaj sobie jedno- tu wbił w nią nie znoszące sprzeciwu spojrzenie- Nigdy więcej nie waż się nazywać Wielkiego Mistrza złodziejem- rzekł oddając jej medalion. Możesz tu zostać, i możesz zadecydować jaką drogę wybierzesz. Davinie- przedstaw panięce opcje. Ja idę przeprowadzić musztrę- rzekł i wyszedł.
Davin odprowadził przyjaciela wzrokiem.
- Musi się wykrzyczeć- zażartował.
Aida zwróciła na  niego swoje zielone oczy i zapytała:
- to jakie mam te opcje Mistrzu?
 

niedziela, 2 marca 2014

Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu: czyli przegląd misji "DIETA"

Upłynęły prawie dwa miesiące od posta o postanowieniach noworocznych i rozpoczęciu walki z nadmiarami. Czas na przegląd efektów.

 

 

Postanowiłam podejść do tematu logicznie i na serio. Trzymam się głównych założeń- woda, 1000 kcal dziennie (styczeń), 1200 kcal dziennie (luty), regularne treningi (ok 5-6 razy w tygodniu), więcej warzyw, owoców, mniej słodyczy, zero alkoholu, białego pieczywa i obżarstwa.
Mimo że wszystkie te zmiany wydają się dość drastyczne- w praktyce wcale nie są złe.
Kalorie pomaga mi liczyć waga kuchenna i dwie strony w internecie:
  • Witryna FitWit.pl to po prostu wirtualny kalkulator kalorii, który bardzo ułatwia sprawę, bo nie trzeba wszędzie biegać z notesikiem ;)
  • Druga strona to portal IleWazy.pl, gdzie w razie nie posiadania wagi kuchennej łatwo można przeliczyć sobie kaloryczność zjadanych posiłków. Strona też posiada opcję kalkulatora kalorii, i ma dość bogatą bazę danych.
Jeśli chodzi o zestawy ćwiczeń to najczęściej (na tygodniu) wykonuję TEN zestaw, na weekendy zaś wybieram zestawy bardziej siłowe niż cardio (np TEN z Jilian, którą uwielbiam :)). Do tego marsz do pracy i z powrotem od poniedziałku do soboty (ok 4 km w jedną stronę, czyli ok 45min). Drogę do pracy umila mi piękna pogoda i Ed Sheeran, więc nawet nie odczuwam tego dystansu :)

Zmiana nawyków żywieniowych wcale nie okazała się być tak strasznym wyrzeczeniem jak się spodziewałam, zwłaszcza, że dzięki metodzie liczenia kalorii jem co chcę, ale w odpowiednich ilościach!.

Po pierwszym miesiącu spadki w rozmiarach były znaczne:
-1cm w bicepsie
-4cm w biuście
-7cm  w pasie
-7cm w biodrach
-3cm w udzie
Waga pozostała bez zmian. Kolejne mierzenie i ważenie mam za tydzień, ale już nie spodziewam się spadków po 7cm. Liczę na ubytek wagi i kolejnych, małych centymetrów :)
Na razie mam zamiar wytrwać przy takim trybie życia. Czuję się lepiej, centymetry lecą, zauważyłam poprawę stanu skóry, włosów i paznokci, a moja cudowna sukienka czeka w szafie na odpowiednią okazję. Walczę dalej i trzymam kciuki za wasze spadające kilogramy!!!.